W Polsce nastąpiło przebudzenie społeczeństwa obywatelskiego. Na ulice wyszli ludzie, którzy od wielu lat albo nigdy na tę ulicę nie wychodzili. Wyszli zamanifestować protest przeciwko uzurpacji władzy, przeciwko jej arogancji, przeciwko wprowadzaniu represyjnych ustaw i niszczeniu demokracji. Jesteśmy zmęczeni tym, że prezydent i premier tego kraju łamią Konstytucję, że lider partii mającej władzę poniża większość obywateli. Coraz więcej ludzi żyje w lęku o własną przyszłość jako obywateli czy członków grup zawodowych lub społecznych.
Społeczeństwo obywatelskie staje przed pytaniem: co dalej? Na pewno nie obejdzie się bez większego naszego zaangażowania. Jeżeli dalej będzie paraliżowany Trybunał Konstytucyjny i będzie zawieszona Konstytucja, a władza będzie wprowadzała niezgodne z nią ustawy, nie bójmy się aktów obywatelskiego nieposłuszeństwa. Nie bójmy się aktów łamania prawa, które będzie niekonstytucyjne. Te ustawy, jakie PiS będzie wprowadzał bez weryfikacji przez Trybunał Konstytucyjny, możemy uznać za niekonstytucyjne i bezprawne. Dlatego jako obywatele będziemy nawet w swoim sumieniu zobowiązani te ustawy łamać. To będzie nowy etap ruchu społeczeństwa obywatelskiego.
Te złe ustawy, które są jakby pisaniem Konstytucji od tyłu, które są owocem konstytucyjnego zamachu stanu, odbywającego się w Polsce od pięciu miesięcy, będą również dobrym pretekstem do wyrażania masowego obywatelskiego sprzeciwu wobec rodzącej się dyktatury w Polsce. To dotyczy ustawy o całkowitym zakazie aborcji, która to ustawa może stać się przedmiotem całkowitego bojkotu ze strony kobiet i w ogóle obywateli. Tak może być również z innymi ustawami, które naruszają podstawowe prawa obywatelskie.
Świadomy obywatel ma prawo, a nawet obowiązek łamać złe ustawy, które są niezgodne z Konstytucją. Nie bójmy się ponosić konsekwencji z tego tytułu. To będzie kolejny etap naszych protestów i przyzwyczajajmy się do myśli, że dopóki ta dyktatura będzie istniała, nie zwalczymy jej inaczej, niż przez masowe akty obywatelskiego nieposłuszeństwa, podobnie jak to miało miejsce w latach osiemdziesiątych w Polsce.
